Menu

Recenzje niezależne

Fortify recenzuje, nic dodać, nic ująć

Nowe Call of Duty nadchodzi: Hit czy kit?

fortify

BF004160199F422AB15D9AB4D229740A

 

Niedawnej jak kilka dni temu Activision (tak, bogate dupki odgrzewając ten sam kotlet 20 razy z rzędu) zaserwowali nam swoje najnowsze danie: nowiutkiego Black Ops’a. I (o dziwo) wygląda... przyzwoicie. Nie oszukując się, panowie z Treyarch na FPS-ach się znają, co można wywnioskować po 3 świetnych poprzednich częściach (No może z tą ostatnią to troszkę przesadziłem ze świetnością) więc o rzeczy takie jak kampania nie musimy się martwić... No, dosłownie nie musimy, bo kampanii w grze zwyczajnie nie będzie (to ten moment, kiedy wszyscy razem mówicie „CO???”).
Tak, najwyraźniej twórcy zdecydowali się wprowadzić pewną... Ekhm... rewolucję w serii, jednak nie sądzę aby każdemu to rozwiązanie przypadło do gustu. Ja ten fakt tłumaczę sobie tym, że 3arc skupia się na swoim zupełnie nowym projekcie o nazwie „blackout”. Dobra, ale co to właściwie ta cała „czerń”.
Polega on na trybie wszystkim znanym (ale może nie do końca lubianym) Battle Royale, czyli dokładnie tym samym co w szalenie ostatnio popularnym PUBG oraz Fortnicie. Co ciekawe na tejże mapie mają zostać wprowadzone również takie smaczki jak pojazdy czy możliwe do zniszczenia budynki. Sama mapa, jak na razie zapowiedziano jedną na ten tryb, ma być (tak, na serio) ponad 1500 razy większa od Nuketown, robi wrażenie, co?
O trybie multi i zombiakach mam gotowy oddzielny artykuł, ale jeszcze jakieś podsumowanie by wypadało zrobić.
Otóż nowe Call of Duty... Wygląda zwyczajnie super. Brakowało mi powrotu Black Ops’a i z niecierpliwością czekam na najnowszą część, fakt, trochę szkoda tej kampanii, ale „zaćmienie” może nam to wynagrodzić (Treyarch liczę na was)
Dobra, chyba jak na razie wyczerpałem temat, do CoD’a wrócimy jeszcze, a zatem wypadałoby coś rzec o nowym Battlefieldzie, o którym też ostatnio głośno.

Połamania klawiatur
~Fortify

© Recenzje niezależne
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci